Sahara od wieków wabi tajemniczością. Rozpala wyobraźnię krajobrazami i opowieściami. Nieujarzmiona, bezkresna, odwieczna. Kryjąca w sobie prawdziwe skarby: oazy.

Sahara to pustynia królewska – jest największa na świecie, zajmuje ok. 9 milionów km kw i wchodzi w skład terytoriów 11 państw. Aby zatem ogarnąć tak niewyobrażalną przestrzeń nazwami podzielono ją na mniejsze pustynie, dzięki czemu Tunezji przypadł Wielki Erg Wschodni, którym dzieli się z Algierią. Ale granice to rzecz umowna: wytyczone na papierze nie mają znaczenia dla prawdziwych mieszkańców tych ziem: nomadów, którzy prastarymi szlakami karawan także i dziś przemierzają jej bezkres. W starożytności były to karawany liczące nawet i tysiąc wielbłądów, transportujących z głębi afrykańskiego lądu sól, złoto i niewolników. Dziś wprawdzie i tu dotarła cywilizacja, bo częściej zamiast wielbłądów drogami mkną ciężarówki z towarami, a w namiotach Berberów i Tuaregów stoją telewizory, ale dla wielu plemion wędrówka z wielbłądami po pustyni to wciąż nie tylko sposób na zarabianie pieniędzy, lecz także cały styl życia.

Wbrew obrazowi stworzonemu przez pisarzy i filmowców, pustynia tylko w swej niewielkiej części to ciągnące się po horyzont wydmy. Tunezyjską część pustyni tworzy w dużej mierze serir – monotonny ugór, na którym z rzadka widać kępy suchorośli i malutkie krzaczki. Za to w El Faour znajdują się piaszczyste piramidy. Tak nazwano formacje z piasku, które wiatr przez stulecia wyrzeźbił w fantazyjne kształty. W pobliżu Douz i Ksaru Ghiliane czeka natomiast morze piasku. Drobnego jak mąka, unoszącego się przy najlżejszym powiewie wiatru, mieniącego się odcieniami żółci. Lecz choć piaszczyste wydmy uważane są za najpiękniejsze, to jednocześnie sprawiają one ludziom najwięcej kłopotów. Nawiewane przez wiatr zasypują oazy i drogi: aby temu zapobiec na poboczach ustawia się płoty plecione z liści palm. Gdy piasek zbliży się do ich szczytu, na nich stawia się następne – dochodząc w ten sposób niekiedy do kilkunastu metrów wysokości!

Choć pustynia jest tak niegościnna dla życia (zaludnienie tutaj wynosi jedną osobę na jeden km2) to jednocześnie jest domem dla wielu stworzeń. Świadczą o tym dziesiątki śladów na piasku widoczne o świcie, nim zasypie je wiatr.

Oaza Chebika

Górskie oazy są dokładnie takie, jakimi oazy być powinny: położone na końcu świata, za siedmioma górami i za siedmioma (wyschniętymi) rzekami. I jak na oazy przystało otacza je pustynia. I tylko jedna rzecz nie pasuje do stereotypu: opuszczono je po… powodzi.

Pustynia kojarzy się z piaszczystymi wydmami ciągnącymi się po horyzont, tym czasem skraj Sahary tworzący Wielki Erg Wschodni to w większości jałowe góry i kamienne równiny, gdzie jakiekolwiek życie istnieje tylko wokół nielicznych źródeł. Choć wyobraźnia podsuwa widok namiotów rozbitych pośrodku pustyni w cieniu kilku palm, to zwykle oazy wyglądają jak wioski, zaś misterny system kanalików sprawiedliwie nawadnia każdą z daktylowych palm. Tu przetrwanie jest możliwe tylko dzięki wodzie, stąd szanuje się ją i ceni wyżej niż złoto i ropę naftową. Co ciekawe jednak na pustyni deszcz choć tak upragniony, bywa często narzędziem zniszczenia, czego najlepszym dowodem są opuszczone po powodzi górskie oazy Mides, Tamerza i Chebika. Widziana z góry oaza Chebika wije się pióropuszami palm między żółtym bezkresem. Niegdyś był tutaj posterunek graniczny Cesarstwa Rzymskiego Ad Speculum, broniący żyznej prowincji Africa przed najazdami Berberów.

Matmata

O tym jak stara jest podziemna architektura najlepiej świadczy fakt, iż opisywał ją już grecki historyk Herodot (żyjący w V w. p.n.e.) określając tutejszych mieszkańców greckim słowem troglodytes czyli jaskiniowcy. Zapewne dla Greka ludzie mieszkający pod ziemią musieli wyglądać osobliwie, jednak w tutejszym klimacie takie domy sprawdzają się idealnie, gdyż latem dają chłód, zaś zimą trzymają ciepło – dzięki czemu przez cały rok panuje w nich przyjemna temperatura. Tradycyjnie „jaskinię”, czyli jeden podziemny dom zamieszkiwała jedna rodzina, a na podwórze w kształcie gigantycznej studni schodzi się tunelem.

Wokół dziedzińca (w naturalny sposób częściowo ocienionego wystającymi w górę ścianami) widoczne są otwory do pokojów wydrążonych w miękkiej piaszczysto-gliniastej skale. Wnętrza zaskakują prostotą: praktycznie nie ma w nich mebli, (pierwotnie nawet łoża i półki również były wydrążone) zaś jedynymi elementami dekoracyjnymi są malunki chroniące jednocześnie przed złem. Bogactwo gospodarzy można było poznać po bardziej rozbudowanych domach wznoszonych na dwóch poziomach, a gdy rodzina się rozrastała, wystarczyło wydrążyć nieopodal kolejny dom i połączyć go tunelem. A jak zamknąć podziemne drzwi? Najlepiej na długą drewnianą zasuwę wchodzącą bezpośrednio ścianę, zaś klucz do jej otwarcia potrafi mieć nawet 30 cm długości, jako że „dziurka” od klucza też jest wydrążona w skale!

Ksar Ghilane

Wielki Szot