Chcecie poznać, w jakie tarapaty wpadła czwórka zupełnie niewinnych ludzi i jak poradzili sobie w trudnej dla siebie sytuacji? Jeżeli tak, to posłuchajcie.

Dawno, dawno temu żył sobie król z królową. Pewnego upalnego dnia królowa, w towarzystwie swojej pokojówki, udała się do pałacowych ogrodów zażyć ochłody w basenie. Przed wejściem do wody zdjęła szaty, złożyła je pod pobliskim drzewem, a na wierzchu delikatnie położyła piękny perłowy naszyjnik.

– Pilnuj tego dobrze – poleciła służącej i udała się do basenu.

Dzień był naprawdę upalny. Pokojówka usiadła w cieniu drzewa, ale zmęczona skwarem wkrótce zasnęła.

Kiedy królowa wyszła z basenu, spostrzegła, że jej biżuteria zniknęła. Zasmucona, wraz ze swoją służącą, udała się do króla. Ten, dowiedziawszy się, co się stało, kazał wezwać do siebie swojego ministra.

– Masz znaleźć naszyjnik królowej – polecenie monarchy było jasne.

 

 

W tym samym czasie w pobliskiej dżungli, przylegającej do królewskiego ogrodu, zbierał drewno na opał ubogi człowiek. Minister, podejrzewając, że może to on właśnie jest złodziejem, kazał go aresztować.

– Czy ukradłeś naszyjnik królowej? – zapytał pojmanego.

Ubogi człowiek był niewinny, ale pomyślał, że jeżeli powie prawdę i tak mu nikt nie uwierzy, i będzie surowo ukarany za kradzież. Postanowił więc się przyznać.

Kiedy stanął przed królem, wyznał, że zabrał naszyjnik, ale już go nie ma, bo podarował go skarbnikowi.

– Ten przynajmniej będzie miał dosyć pieniędzy, aby spłacić wartość naszyjnika – pomyślał.

Wkrótce i Bogu ducha winny skarbnik stanął przed królem, i musiał się tłumaczyć, co zrobił z naszyjnikiem. Na pytanie, czy to prawda, że biedak dał mu naszyjnik, odpowiedział twierdząco.

– Inaczej tego biedaka czeka wtrącenie do lochu albo coś jeszcze gorszego – pomyślał sobie w duchu.

Kiedy i on stanął przed królem, wyznał, że nędzarz podarował mu naszyjnik, a on przekazał go pięknej niewieście.

Jak można się spodziewać, w niedługim czasie i ona stanęła przed królewskim obliczem, a po niej, słynny astrolog, któremu kobieta – według jej zapewnień – podarowała naszyjnik.

– Jeżeli ta niewiasta wyznała, że podarowała mi naszyjnik, to pewnie miała nadzieję, że wyratuję ją z opresji – przemknęło przez myśl mędrcowi, potrafiącemu czytać w gwiazdach. Dlatego, tak jak pozostali, on również po chwili zastanowienia przyznał się do tego, że otrzymał naszyjnik od kobiety.

 

 

Cała czwórka została zamknięta na noc w areszcie za kradzież naszyjnika, którego żadne z nich nigdy nie widziało na oczy.

Kiedy wszyscy znaleźli się w jednej celi, natychmiast posypały się pytania.

– Dlaczego skłamałeś mówiąc, że podarowałeś mi naszyjnik? – spytał skarbnik biedaka.

– Wybacz mi, panie – powiedział zbieracz chrustu. Ja nie ukradłem tego naszyjnika, bałem się jednak wyznać prawdę. Nikt przecież nie uwierzy nędzarzowi. Nie mogę zwrócić naszyjnika królowej, bo przecież go nie zabrałem. Jedynym dla mnie ratunkiem było przyznanie się do winy. Pomyślałem sobie przy tym, że mówiąc, iż przekazałem naszyjnik tobie, nie narażę cię na utratę życia lub wolności. Wszak jesteś zamożnym człowiekiem i w każdej chwili możesz zapłacić królowi za ten naszyjnik, ratując tym samym zarówno swoje, jak i moje życie.

Skarbnik pokiwał głową ze zrozumieniem.

– Cieszę się zatem, iż nie zaprzeczyłem, że dostałem od ciebie naszyjnik. Gdybym to zrobił, znalazłbyś się w strasznych opałach. Co prawda jestem zamożnym człowiekiem, ale nie mając pewności, czy dam radę pokryć koszt zguby, postanowiłem powiedzieć, że podarowałem naszyjnik tobie – tu skarbnik zwrócił się do niewiasty.

– Ja też z tych samych powodów potwierdziłam, że zostałam obdarowana naszyjnikiem, a ciebie, panie, uczyniłam współwinnym – rzekła do sławnego astrologa. – Wierzyłam bowiem, że razem znajdziemy jakiś sposób na wyjście z opresji…

 

 

W tym samym czasie, kiedy aresztowani wyjaśniali sobie powody swojego postępowania, minister, skulony pod zakratowanym maleńkim okienkiem, przysłuchiwał się ich rozmowom. Wiedział już z całą pewnością, że nikt spośród więźniów nie jest złodziejem.

Kiedy nastał ranek, wszyscy ponownie stanęli przed obliczem monarchy.

– Musisz ich uwolnić, królu- poprosił minister na zakończenie swojej opowieści o tym, co w sekrecie podsłuchał zeszłej nocy. – Żaden z nich bowiem nie ukradł naszyjnika.

– Po tym, co usłyszałem od ciebie – odpowiedział monarcha – wygląda na to, że ci ludzie rzeczywiście są niewinni. – Kto więc, według ciebie, jest złodziejem?

– Wydaje mi się, że wszystkiemu mogą być winne małpy, żyjące w koronach drzew naszego ogrodu – mruknął do siebie minister.

I rzeczywiście miał rację. Kiedy służąca zasnęła, błysk pięknych pereł zwabił siedzącą na pobliskim drzewie samicę szarej małpy. Ześlizgnęła się ona bezszelestnie z najwyższej gałęzi, porwała cenny naszyjnik i ukryła go w dziupli pobliskiego drzewa.

 

 

Czy chcecie posłuchać, na jaki pomysł wpadł minister, aby odzyskać królewski klejnot?

Postanowił złapać dorosłego samca małpy i przebrać go w ludzkie ubranie. Zobaczywszy tak wystrojonego samca, samica, która była złodziejem, wskoczyła na drzewo i wyciągnęła perły, aby również i siebie przystroić. Na szczęście nie zdążyła. Przestraszona głośnymi krzykami ludzi, którzy chcieli ją spłoszyć, zaczęła uciekać, skacząc z gałęzi na gałąź. Podczas ucieczki upuściła biżuterię na ziemię.

I tak oto, dzięki pomysłowości ministra, królowa znowu mogła cieszyć się swoimi cennymi perłami, a dzięki jego uczciwości, niesłusznie oskarżeni ludzie odzyskali wolność. Sam zaś minister, za swoją mądrość i przenikliwość, został sowicie wynagrodzony przez króla.

 

Adaptacja baśni z północno-zachodniego Cejlonu1, spisanej na podstawie starodawnych opowieści buddyjskich zwanych dżataka (jātaka)

ilustracje Agnieszka Cieślikowska

Słowniczek:

1. Obecnie Sri Lanka