Opisując sytuację kobiet w krajach muzułmańskich wymienia się zazwyczaj uprzedmiotowienie i całkowitą podległość mężczyźnie, a jej przyczyn upatruje się w prawie koranicznym (Szaria), obowiązującym w większości państw, w których Islam jest religią państwową. Przy bliższym spojrzeniu na to zagadnienie okazuje się, że pozycja kobiety w życiu społecznym bardzo się różni w poszczególnych krajach.

W części z nich kobiety i mężczyźni nie są równi wobec prawa, np. nie posiadają tych samych praw obywatelskich (w Arabii Saudyjskiej, najbardziej konserwatywnym pod tym względem kraju, kobiety nie posiadają biernego ani czynnego prawa wyborczego). W innych państwach wszyscy obywatele cieszą się tymi samymi prawami, a kobiety aktywnie uczestniczą w życiu społecznym i kulturalnym. Maroko sytuuje się niewątpliwie bliżej tej drugiej grupy, będąc jednocześnie przykładem kraju, w którym sytuacja kobiet zmienia się ostatnio niezwykle dynamicznie. W Maroku ruchy kobiece dążące do równouprawnienia pojawiły się już w latach 50-tych XX wieku, jednak dopiero wraz z nastaniem XXI wieku ich postulaty zaczęły być oficjalnie akceptowane i dyskutowane na najwyższych szczeblach władzy państwowej. Wraz z objęciem w roku 2001 tronu Maroka przez młodego króla Mohammeda VI zmiany w sytuacji kobiet przybrały gwałtowny, a dla niektórych wręcz rewolucyjny charakter. Kobiety wprawdzie już wcześniej posiadały prawo wyborcze, kształciły się (zwłaszcza mieszkanki miast, na ubogiej wsi wciąż dużym problemem jest analfabetyzm), pracowały i poruszały ze względną swobodą poza domem, ale oficjalnie obowiązywały je prawa określone w Szaria – niezmiennym od wieków prawie islamskim. Szaria oraz tradycja przez stulecia uzależniały kobietę, na przestrzeni całego jej życia, od decyzji jej męskich krewnych (ojca, starszych braci, męża), mimo że islam stwierdza, że dorosła kobieta jest w pełni zdolna do samodzielnych i niezależnych decyzji. Prawne ubezwłasnowolnienie sprawiało, że zazwyczaj negowano jej prawo do wyboru drogi życiowej, partnera czy też ilości posiadanych dzieci. W ramach małżeństwa kobieta zobowiązana była przestrzegać woli męża, któremu, jako żywicielowi rodziny, przysługuje prawo do podejmowania rozstrzygajacych decyzji. W kwestii rozwodu małżonkowie także nie mieli równych praw – mężczyźnie znacznie łatwiej było go uzyskać niż kobiecie. Zresztą już przed zamążpójściem kobieta zajmowała straconą pozycję. Prawo dopuszczało ślub z kobietą, która ukończyła 15 rok życia (w praktyce jeszcze młodsze dziewczęta były wydawane za mąż), czyli przed osiągnięciem przez nie dorosłości w świetle prawa.

Długo oczekiwane zmiany w sytuacji Marokanek zainicjował w 2003 r. sam król Mohammed VI, wygłaszając historyczną mowę, w której zadał pytanie: „Jak zapewnić dobrobyt społeczeństwu, w którym prawa kobiet, stanowiących jego połowę, znajdują się w pogardzie, w którym doświadczają one niesprawiedliwości, przemocy i marginalizacji oraz lekceważenia ich równości względem mężczyzn, mimo że gwarantuje im ją nasza święta religia?” Król zawarł w tym pytaniu dwie kluczowe kwestie: obserwację rzeczywistej sytuacji kobiet marokańskich, oraz fakt, że sytuacja ta stoi w sprzeczności z posiadanymi przez nie prawami, których źródłem jest najwyższy autorytet Islamu – Koran. Było to stwierdzenie niezwykle trafne także i dlatego, że wychodziło naprzeciw ewentualnym (i potencjalnie licznym), przeciwnikom reform pro-kobiecych, którzy powołać by się chcieli w swej argumentacji na zasady zawarte w świętej Księdze. Tymczasem, jak zauważył Mohammed VI, Koran nie tylko nie umniejsza kobiety, ale zrównuje ją w stosunku do mężczyzny – w Islamie przyjmuje się jednogłośnie, że kobiety i mężczyźni są jednakowi(…) Kolejnym krokiem króla, do którego należy inicjatywa ustawodawcza, było powołanie komisji, która w jedenastu punktach zawarła propozycje zmian Moudawana – Kodeksu statusu osobowego – zbioru przepisów regulujących życie społeczne i rodzinne Maroka, które wydawały się dotąd niepodważalne i niemożliwe do zreformowania. W styczniu 2004 r. parlament Maroka przegłosował reformy. Według nowych przepisów poligamia (i tak rzadko w Maroku praktykowana) została obwarowana warunkami, które ją praktycznie uniemożliwiają; wiek zamążpójścia dla kobiet podniesiono do 18 lat; odpowiedzialność za rodzinę oddano w ręce obydwojga małżonków; ustanowiono, że rozwód musi być przeprowadzony przez sąd i jest możliwy tylko z zachowaniem wszystkich praw współmałżonka (do tej pory prawa do dzieci przypadały mężczyźnie, który mógł pozbawić kobietę możliwości widywania ich). Tym samym kobieta i mężczyzna zostali zrównani w prawach i obowiązkach w ramach małżeństwa, a kobieta przestała być zobowiązana do posłuszeństwa mężowi. Każda z propozycji została przez jej twórców poparta odpowiednimi wersetami Koranu i hadisów (przekazów wywodzących się z czasów bliskich Mahometowi i będących częścią tradycji). Osobiste zaangażowanie młodego króla w prawa kobiet jest dla Maroka niewątpliwie znakiem czasów – podczas gdy jego rządzący blisko czterdzieści lat ojciec, Hassan II, nigdy nie pokazał publicznie żadnej ze swoich żon, które zawsze pozostawały w zaciszu królewskiej rezydencji, jego syn nie tylko od początku sprzeciwiał się poligamii, ale swą narzeczoną, wykształconą informatyczkę, od razu przedstawił mediom i poddanym. Także po ślubie żona króla nie zniknęła z życia publicznego, ale towarzyszy mu często na oficjalnych wystąpieniach, nie zaniedbując jednocześnie własnych zajęć. Swoim postępowaniem Mohammed VI, który jest bardzo szanowany i lubiany przez poddanych, daje przykład pokoleniu swoich rówieśników, wskazując im pożytki jakie płyną z zaadaptowania pewnych zachodnich wzorców życia.

Wspomniane reformy prawa rodzinnego bledną wobec obliczu nowości, która pojawiła się w życiu społeczno-religijnym Maroka w bieżącym roku. W kwietniu 2006 roku nastąpiła promocja pierwszych kobiet na „morchidate” (przewodników duchowych), których rolą jest objaśnianie i propagowanie znajomości Koranu. Dotychczas w żadnym kraju muzułmańskim kobiety nie mogły pełnić tej funkcji. Tymczasem marokańskie Ministerstwo ds. Religii zapewniło pięćdziesięciu kobietom edukację w materii wykładania świętej Księgi oraz dało im pracę. Tak daleko posunięte zaangażowanie kobiet w życie religijne, do tej pory będące domeną mężczyzn, natychmiast wywołała szeroką dyskusję w całym świecie muzułmańskim. Osoby, uznawane za autorytety religijne w różnych krajach, wypowiedziały się na temat marokańskiego nowatorstwa. Zdania były podzielone, ponieważ żaden z wersetów Koranu nie zabrania kobietom prowadzenia modlitwy, a tym samym brak jest prawnej podstawy do zakazania im pełnienia tej funkcji. Niewątpliwie jednak nie sam tylko Koran stanowi prawo, ale też wielowiekowa tradycja, a ta nie zna na przestrzeni czternastu wieków istnienia Islamu żadnego przypadku kobiety-imama. Wielki Mufti Egiptu, Szeik Ali Jomaa stwierdził, że zakazywanie kobietom pełnienia tej roli jest spowodowane głównie oporem mężczyzn przed zaakceptowaniem kobiety jako przewodnika modlitwy. Wyłomy w tradycji pojawiły się w ostatnich latach, a uczyniły je muzułmanki niejako „obcego pochodzenia” – Amina Wadoud, profesor studiów islamskich na uniwersytecie w Wirginii (USA) poprowadziła w marcu 2005 roku w Nowym Jorku modlitwę kobiet i mężczyzn, a Naima Gouhai, emigrantka marokańska we Włoszech, uczyniła to samo przed zgromadzeniem złożonym z samych kobiet. Ponieważ jednak akty te miały miejsce w krajach nie muzułmańskich, nie są traktowane przez większość jako prawdziwy precedens. Warto zaznaczyć, że właśnie prowadzenie modlitwy, a zwłaszcza najważniejszej modlitwy piątkowej w meczecie przed zgromadzeniem mieszanym wywołało największą polemikę wśród wyznawców Islamu. Według Koranu kobieta i mężczyzna mają w kwestiach wyznawania i praktykowania religii równe prawa, z tym, że o ile mężczyzna ma obowiązek uczęszczania do meczetu, dla kobiety jest to kwestia wyboru, jako że rozmaite sytuacje życiowe (ciąża, poród, opieka nad dziećmi), mogą uniemożliwić jej podobnie aktywne praktykowanie religii. Oboje jednak mają ten sam obowiązek odbycia „Hadżi” – pielgrzymki do Mekki i przestrzegania zasad Koranu. Równość kobiety i mężczyzny pod tym względem wyraźnie stwierdza święta Księga : Ktokolwiek pełni dobre dzieła – mężczyzna czy kobieta – i jest wierzącym – tacy wejdą do Ogrodu i nie doznają niesprawiedliwości nawet na łupinkę daktyla (4: 124)2. Tak więc według Islamu kobieta nie jest w żaden sposób gorsza lub mając mniejsze prawa w stosunku do mężczyzny w kwestii praktykowania religii. Jednak z drugiej strony fakt bycia kobietą zobowiązywał ją zawsze do przestrzegania pewnych norm, które miały na celu zachowanie dobrych obyczajów wśród wyznawców. I tak np. hadis Fatimy, córki Mahometa, zaleca, aby kobieta nie widywała się ani nie była widziana przez mężczyzn nie należących do jej rodziny, a taka sytuacja niewątpliwie ma miejsce gdy kobieta wychodzi z domu i podejmuje pracę. Wydaje się jednak, że tę trudność obyczajową społeczeństwo marokańskie ma dawno za sobą, wystarczy spojrzeć na ulice miast aby zobaczyć swobodnie, po europejsku ubrane młode kobiety bez zasłon na twarzach udające się do szkoły czy do pracy. Także przekonanie, że kobiety nie są powołane do nabywania i głoszenia wiedzy nie znajduje oparcia w żadnym przepisie, wręcz przeciwnie, sam Mahomet zalecał : Kto ma córkę, niechaj wychowuje ją jak najlepiej, niechaj ją kształci i obdarza tymi Boskimi łaskami, jakie sam posiadł, w ten bowiem sposób ochroni się przed ogniem piekielnym.

Edukacja kobiet powinna być więc dla muzułmanów sprawą pierwszorzędnej wagi. Kawther M. Al. – Minawi, interpretator praw kobiet w Islamie, stwierdza nawet, że niektóre kobiety przewyższają obecnie mężczyzn pod względem znajomości religii. Wszystkie te argumenty nie przekonały jednak przeciwników dopuszczenia kobiet do posługi modlitewnej w meczetach. Najwyższa Rada Ulemów Maroka (sędziów decydujących w sprawach religii), wydała ostatecznie fatwę (wyrok), stwierdzający, że według malekickiego rytu islamu obowiązującego w Maroku i całym Magrebie kobieta nie ma prawa prowadzić modlitwy w meczecie na równi z mężczyzną. Wydając ten zakaz, Rada argumentowała, że prowadzenie przez kobietę modlitwy zmieniłoby rytuał, gdyż znajdowałaby się ona przed zgromadzeniem, a nie, jak powinna, z boku, wraz z innymi kobietami (nie byłaby więc na swoim miejscu). Poza tym, kobieta zobowiązana jest modlić się po cichu, gdyż jej głos może być dla mężczyzn źródłem pokusy, co jest niedopuszczalne (kobieta może mówić głośno tylko wobec mężczyzn ze swojej rodziny). Trzecim argumentem był wspomniany już fakt braku precedensu w całej historii Islamu. Opinia Ulemów mogłaby zapewne zamknąć na pewien czas spór na temat imamatu kobiet, gdyby nie ożywiona polemika jaką tak postępowa reforma jak kształcenie kobiet – przewodników duchowych wywołała w całym islamskim świecie, skłaniając nie tylko autorytety ale i zwykłych ludzi do refleksji nad miejscem kobiety w religii, społeczeństwie, prawie i rodzinie. Tymczasem pięćdziesiąt marokańskich „przewodniczek duchowych”, otrzymujących zresztą godziwe pensje z kasy państwowej, musi zadowolić się wykładaniem Koranu przed kobiecą publicznością, w stowarzyszeniach, więzieniach oraz ewentualnie w części meczetu przeznaczonej dla kobiet.

Jeśli jednak dynamika przemian obyczajowych w Maroku nie zostanie zahamowana, a kraj ten będzie nadal chciał dawać przykład innym państwom islamskim, należy spodziewać się w najbliższej przyszłości zmian i w tej kwestii.

 

Bibliografia:
Al -Minawi K. M, A segment of women”s rights in Islam, Riyadh 1993.
Delcambre A, Mahomet: głos Allaha, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1996.
Machut – Mendecka E. (red.), Oblicza współczesnego Islamu, Wydawnictwo SWPS „Academica”, Warszawa 2003.
Machut – Mendecka E. Kobieta bez zasłony. Muzułmanka w świetle wiary i kultury, w: D. Chmielowska, B. Grabowska, E. Machut-Mendecka (red.) Być kobietą w 
oriencie, DIALOG, Warszawa 2001
Mrozek-Dumanowska A (red.), Islam a demokracja,Warszawa 1999
Walter W, Kobieta w Islamie, Warszawa 1982
Tekst i zdjęcia Karolina Pasionek