Klasztor Świętej Katarzyny (Monasterio de Santa Catalina) w Arequipa jest miejscem niezwykłym…. Gdy za przybyszem zamykają się ciężkie, drewniane drzwi klasztornej bramy ma on wrażenie jakby nagle znalazł się w zupełnie innym czasie i przestrzeni. Z gwarnej, tętniącej życiem, pełnej muzyki peruwiańskiej ulicy przenosi się nagle w świat ciszy i refleksji. Świat żyjący rytmem nabożeństw i codziennej pracy. W powietrzu mieszają się zapachy kwiatów, kadzidła i kilkusetletnich murów, z oddali dobiega dźwięk dzwonka wzywającego na wieczorną modlitwę. 

Klasztor został zbudowany w 1580 r. jako fundacja bogatej wdowy Marii de Guzman. Zgodnie z życzeniem fundatorki przyjmowano do niego jedynie dziewczęta pochodzące z najlepszych i najbogatszych hiszpańskich rodzin osiadłych w Peru po okresie konkwisty.

W tamtym czasie kobiety żyjące w kolonialnej Ameryce wybierały zazwyczaj jedną z dwóch dróg życiowych: zamążpójście i życie rodzinne lub poświęcenie się służbie zakonnej. Często do klasztoru wstępowały również wdowy. Niekiedy starszą z sióstr przeznaczano do życia rodzinnego, młodsza natomiast przywdziewała zakonny habit. Dziewczęta wnosiły posag, z którego opłacane było ich utrzymanie. Zakonnice miały prawo zatrzymać przy sobie służącą, niekiedy w klasztorze każdej z mniszek towarzyszyły dwie lub trzy służące, a ich liczba zależała głównie od pozycji danego rodu w peruwiańskim społeczeństwie. Służące, najczęściej Indianki i Mulatki, przygotowywały posiłki, sprzątały, wykonywały inne prace domowe, uprawiały ogród i, podobnie jak ich panie, nie opuszczały murów klasztoru. Nie miały jednak prawa przyjmować święceń. Ten zwyczaj, który dziś może zaskakiwać, rozpowszechniony był w całej Ameryce Łacińskiej. Obok takich klasztorów istniały również zakony ściśle przestrzegające reguły, w których przebywały wyłącznie zakonnice oddające się pracy i modlitwie. W klasztorach takich jak Świętej Katarzyny w Arequipa dokładano wielu starań by poziom życia dziewcząt nie uległ zmianie. Poza codzieną modlitwą mniszki zajmowały się wyszywaniem, haftem, tkaniem i, w mniejszym stopniu, uprawą ogrodu. Bardzo wiele czasu i uwagi poświęcano nauczaniu gry na instrumentach i lekcjom śpiewu, często organizowano koncerty. Dziś w klasztorze oglądać można bogatą kolekcję instrumentów muzycznych z epoki. W przyklasztornym muzeum zachowało się wiele wspaniałych dzieł sztuki, szczególnie obrazów i tkanin, którymi otaczały się zakonnice. 

W sto lat po założeniu klasztor rozbudowano, budynki powiększono, a cały teren otoczono wysokim murem. W latach największej świetności w klasztorze mieszkało 450 kobiet.

Każda z zakonnic miała do swojej dyspozycji mały domek składający się z zazwyczaj z sypialni, kuchni, pokoju służącej i niekiedy również małej kaplicy. Domy położone są wzdłuż wąskich uliczek, przypominających te z hiszpańskich miasteczek. Ich nazwy to Sewilla, Malaga, Merida czy Saragossa. Łatwo jest się zgubić w tym labiryncie ulic, powierzchnia całego kompleksu przekracza bowiem 20 tys. m2. Gdy wędruje się po terenie klasztoru można napotkać na urocze zaułki, placyki z fontannami, patia, dziedzińce otoczone kolumnami. I dziś, podobnie jak w przeszłości, ozdabiają je kwiaty, najczęściej czerwone pelargonie i niebieskie lobelie. Pięknie kontrastują z szarym, kamiennym brukiem uliczek, czerwoną dachówką czy różnobarwnymi ścianami domów. Właśnie kolorystyka budynków jest tym co zadziwia przybyszów. Przyzwyczajeni bowiem jesteśmy do ascezy takich miejsc, do szarości, beżu, bieli. Tymczasem w klasztorze świętej Katarzyny dominują ciepłe barwy, domy pomalowane są w kolorze błękitu, ostrej czerwieni, pomarańczu i bieli. 

W połowie XIX w. na wyraźne polecenie papieża zmieniły się reguły klasztoru. W 1871 r. do Arequipy przybyła dominikanka, siostra Josefata Cadena. Wszelkie przedmioty zbytku zostały odesłane, a niewolnice i służące, które chciały pozostać w klasztorze, przyjęły święcenia. Od tej pory każda z sióstr, bez względu na to jakie było jej pochodzenie, samodzielnie zajmowała się swoją garderobą i posiłkami, więcej pracowała również na rzecz wspólnoty.

Klasztor zawsze otaczała aura tajemnicy stąd często nazywany był Monasterio Misterioso czyli tajemniczy klasztor. Był miejscem całkowitego odosobnienia, za jego mury nie miały wstępy nawet rodziny przebywających w nim zakonnic. Klasztor żył swoim życiem i choć znajdował się w środku miasta nie docierały do niego wiadomości ze świata. Po zmianach wprowadzonych w XIX w. zakonnice przez długie lata żyły w bardzo surowych warunkach. Dopiero w 1970 r. klasztor częściowo udostępniono zwiedzającym, zainstalowano w nim elektryczność i doprowadzono bieżącą wodę. Nadal część budowli, a właściwie kilka budynków, zajmują mniszki.

To szczególne miejsce sprzyjające głębokiej refleksji i modlitwie, oddalające od codziennych spraw i problemów.

Tekst i zdjęcia Agnieszka Dziarmaga – Czajkowska